piątek, 18 maja 2012

Ekspres Hogwart.

Percy, od czasu, gdy dostał odznakę prefekta, stał się jeszcze bardziej nie do zniesienia niż zwykle. Na szczęście na peronie poszedł od razu do swojej dziewczyny, Penelopy.

W pociągu Harry powiedział, że chce ze mną i z Ronem porozmawiać na osobności. Przyznaję, trochę się zdziwiłam. Na końcu pociągu był chyba jedyny wolny przedział. Przy oknie siedział jakiś mężczyzna, który mocno spał. To nie był zwykły widok, bo w ekspresie do Hogwartu podróżują zwykle tylko uczniowie. Ten człowiek wyglądał na zmęczonego życiem, był w starych, połatanych ubraniach, a na jego zniszczonej walizce widniał napis "Profesor R. J. Lupin". Ron był ciekawy, czego on będzie uczył. Dla mnie to było oczywiste - obrony przed czarną magią.
Harry wreszcie nam powiedział to, co chciał. Mówił, że przez przypadek usłyszał sprzeczkę między panem, a panią Weasley. Dowiedział się, że zbiegły z Azkabanu Syriusz Black chce go zabić. Pan Weasley chciał, żeby Harry mu obiecał, że cokolwiek usłyszy nie będzie szukał zbiega.
Zatkało mnie. Byłam przerażona. Bardziej od samego Harrego. A to przecież jego chce zabić Syriusz Black! Uciekł z Azkabanu właśnie w tym celu!
Ron nam przypomniał, że nikt nie wie, jak uciekł, przed nim nikt tego nie dokonał. Mam nadzieję, że niedługo go złapią.

* * *

W pewnym momencie pociąg stanął, a światła pogasły. Profesora Lupina obudziła przepychanka w przedziale po wejściu Neville'a i Ginny. Po chwili drzwi się otworzyły i naszym oczom ukazał się straszny widok. Jakby stokrotnie gorzej niż połączenie topielca i szkieletu w pelerynie... Okropność! Zrobiło się zimno. Profesor Lupin powiedział temu czemuś, że Blacka tu nie ma i że ma stąd wyjść. Harry upadł na podłogę zesztywniały i zaczął się trząść. Profesor Lupin wystrzelił z różdżki coś srebrnego i postać w pelerynie zniknęła. Gdy Harry się obudził, pociąg już mknął po szynach, a my wszyscy dostaliśmy od profesora Lupina po kawałku czekolady. Powiedział nam, że to był dementor, czyli jeden ze strażników Azkabanu.

* * * 

Dalsza część dnia nie była taka zła. Profesor McGonagall poprosiła do siebie mnie i Harrego. Jego oczywiście w sprawie zasłabnięcia w pociągu, mnie z innego powodu. Dała mi zmieniacz czasu, bo miałam bardzo napięty plan zajęć i nie mogłabym być na wszystkich lekcjach. Tylko mały problem - nie mogę nikomu o tym powiedzieć, nawet Harremu i Ronowi. Musiała napisać mnóstwo listów do Ministerstwa Magii, żebym mogła go mieć.
Spóźniliśmy się przez to na ceremonię przydziału, ale dowiedzieliśmy się, że Hagrid będzie uczył opieki nad magicznymi stworzeniami! Zawsze o tym marzył. Powinniśmy się domyślić na ulicy Pokątnej, bo tylko Hagrid mógłby wymagać gryzących książek na lekcję.

* * *

Głupio, że przy wejściach do Hogwartu są teraz dementorzy. Dumbledore też nie jest z tego zadowolony. Według mnie dementorzy dla Syriusza Blacka to nie przeszkoda - skoro raz ich oszukał, to dlaczego nie może tego zrobić drugi raz?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz