W pociągu Harry powiedział, że chce ze mną i z Ronem porozmawiać na osobności. Przyznaję, trochę się zdziwiłam. Na końcu pociągu był chyba jedyny wolny przedział. Przy oknie siedział jakiś mężczyzna, który mocno spał. To nie był zwykły widok, bo w ekspresie do Hogwartu podróżują zwykle tylko uczniowie. Ten człowiek wyglądał na zmęczonego życiem, był w starych, połatanych ubraniach, a na jego zniszczonej walizce widniał napis "Profesor R. J. Lupin". Ron był ciekawy, czego on będzie uczył. Dla mnie to było oczywiste - obrony przed czarną magią.
Harry wreszcie nam powiedział to, co chciał. Mówił, że przez przypadek usłyszał sprzeczkę między panem, a panią Weasley. Dowiedział się, że zbiegły z Azkabanu Syriusz Black chce go zabić. Pan Weasley chciał, żeby Harry mu obiecał, że cokolwiek usłyszy nie będzie szukał zbiega.
Zatkało mnie. Byłam przerażona. Bardziej od samego Harrego. A to przecież jego chce zabić Syriusz Black! Uciekł z Azkabanu właśnie w tym celu!
Ron nam przypomniał, że nikt nie wie, jak uciekł, przed nim nikt tego nie dokonał. Mam nadzieję, że niedługo go złapią.
* * *
W pewnym momencie pociąg stanął, a światła pogasły. Profesora Lupina obudziła przepychanka w przedziale po wejściu Neville'a i Ginny. Po chwili drzwi się otworzyły i naszym oczom ukazał się straszny widok. Jakby stokrotnie gorzej niż połączenie topielca i szkieletu w pelerynie... Okropność! Zrobiło się zimno. Profesor Lupin powiedział temu czemuś, że Blacka tu nie ma i że ma stąd wyjść. Harry upadł na podłogę zesztywniały i zaczął się trząść. Profesor Lupin wystrzelił z różdżki coś srebrnego i postać w pelerynie zniknęła. Gdy Harry się obudził, pociąg już mknął po szynach, a my wszyscy dostaliśmy od profesora Lupina po kawałku czekolady. Powiedział nam, że to był dementor, czyli jeden ze strażników Azkabanu.
* * *
Dalsza część dnia nie była taka zła. Profesor McGonagall poprosiła do siebie mnie i Harrego. Jego oczywiście w sprawie zasłabnięcia w pociągu, mnie z innego powodu. Dała mi zmieniacz czasu, bo miałam bardzo napięty plan zajęć i nie mogłabym być na wszystkich lekcjach. Tylko mały problem - nie mogę nikomu o tym powiedzieć, nawet Harremu i Ronowi. Musiała napisać mnóstwo listów do Ministerstwa Magii, żebym mogła go mieć.
Spóźniliśmy się przez to na ceremonię przydziału, ale dowiedzieliśmy się, że Hagrid będzie uczył opieki nad magicznymi stworzeniami! Zawsze o tym marzył. Powinniśmy się domyślić na ulicy Pokątnej, bo tylko Hagrid mógłby wymagać gryzących książek na lekcję.
* * *
Głupio, że przy wejściach do Hogwartu są teraz dementorzy. Dumbledore też nie jest z tego zadowolony. Według mnie dementorzy dla Syriusza Blacka to nie przeszkoda - skoro raz ich oszukał, to dlaczego nie może tego zrobić drugi raz?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz